Novemberet i Zusammen-wiczki.


Miało być dzisiaj Misiowo Hardecorovo i będzie. W trakcie wczoraj opisanego katarzyska, które sobie chyba na dobre odpuściło i poszło w diabły, udalo mi się udziergać beret. Ot, nic szczególnego, ściągacz i zwykły dżersej, ale jednak coś. Beret listopadowy, o roboczej nazwie Novemberet, powstał z jednej z najmojszych, w dodatku ostatnio ocmokanej mieszanki BFL z jedwabiem. Dokładnie rzecz ujmując tej.
 

Tylko sami rozumiecie, że będąc pociągającą inaczej, nie byłabym w stanie narazić Was na mrożący krew w żyłach widok mojego nosa, którego pozazdrościłby mi sam Rudolf. A że ostatnia sesja z Marianem spotkała się z Waszym aplauzem, postanowiłam obfocić Misia. Tym razem nie Mariana, bo na Jegomościa Wielki Łeb mój berecik nie wejdzie, na taki gabaryt dwóch motków by trzeba. Ale spokojnie, Misiów Ci u nas na prowincji pod dostatkiem,  znalazł się ochotnik. To już nie przedłużając przedstawiam Wam Misia Hardecorovca w sesji à la Picasso J





 

Z danych technicznych:
Włóczka- najmojszy BFL z jedwabiem, zużycie dokładnie 50 gram/130 metrów. Druty 2,5 ściągacz oraz 3 mm gładki prawy.

Zostało mi jeszcze pół motka, więc będzie zwykła czapa.

Teraz powinny pojawić się fanfary i inne takie tam, otótótóż nadeszła wiekopomna chwila: Dorota ukończyła drugą Razemwiczkę do pary!! Koncepcja co do wiązania mi się zmieniła- wymieniłam fiolet na kilka metrów najmojszego merynosa, z którego w planach mam czapkę. Na rękawiczki zużyłam 73 gramy włóczki Super merino 25 YarnArt, druty 2,5 mm jak Intensywnie Kreatywna sobie życzyła.
 Foty na plaskacza, statywu brak, samowyzwalacz mnie nie lubi, kanalia jedna.
 






 Chusta do kompletu, co to przez jej brak dostałam kataru (bo ktoś musi za to beknąć nie?), też się robi żółwim tempem. Poza tym przed kolejkę pcha mi się kolejny Niespodziewankowy Projekt dla takiej jednej Belli, czasu mało- raptem 2,5 tygodnia, dziś muszę wybrać wzór. A kołowrotek? Stoi i zerka na mnie, obrażony chyba, trzeba go pogłaskać i pokręcić kółkiem. Pan W. niech przewija DROPSowego Lace sam, prawda? W zasadzie wszystko niech robi, byleby przestał śpiewać, bo mi się wkręcają te Jego hiciory  :D

 


 

Komentarze

  1. niech zgadnę - hiciory - Last Christmas????
    beretka w sam raz na gwiazdkowe przyśpiewki ;) dojdź do siebie i zapodaj ją na swym czerepie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam Mu Twój komentarz... od razu zaczął śpiewać, muzykalny ten mój Chop :D obiecuję zdjęcia na czerepie :)

      Usuń
  2. o ile novemberet przyjęłam ze spokojem to zusammen-wiczki mnie zabiły :D Masz głowę nie tylko do robótkowania, ale i do nazywania:D swoją drogą świetny kolor

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, bo mnie się dzisiaj głupoty od rana trzymają :) tak to jest, gdy się kobieta faszeruje od kilku dni prochami na przeziębienie :D Dzięki :))

      Usuń
  3. Novemberetka cacy, i w kolorku tyż. A może zamiast czapy 2 z tych pięciu deko jakie nałapniczki dla misia? Bardzo mi się te razemwiczki podobają, tak, że chętnie bym zrobiła, ale one są w założeniu tak długie, że kto będzie nosił? Ja nie, muszę szybko z łapek i na łapki. Ach, damą być!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och nie Kochaniutka, one wcale nie muszą mieć mankietów po łokcie- ja takie chciałam, bo mi wiecznie wieje po nadgarstkach :) i zrobiłam im crush test- da się w nich obsłużyć mój miziany telefon. Myślisz, że starczy mi tych 5ciu deko na mitenki?

      Usuń
  4. no dobra, jednak trochę pasują te włóczki chustowe do się ;)
    a beretowe kolory naniektórych zdjęciach podobne do mojej chusty ruziowej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jednak Ci się spodobały? I czemu się zarzekałaś, że kolejna chusta za pół roku? malabrigosom się nie odmawia? :) druty zamówiłaś?

      Usuń
    2. no bo z pół roku potrwa zanim ja skoncze :)
      nie zamowiłam, wciaz wydaje mi sie to zbytkiem okropnym

      Usuń
  5. No proszę jakie se ekstra wiczki udziergłaś a misiowi ekstra w bereciku, zrób se nowy a tego mu zostaw:)
    pozdrawiam, Marlena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Marleno :)) Mam zachciewajkę na czapę taką zwykłą, z wywijanym ściągaczem, żeby cieplej w ciemiączko było :) Odpozdrawiam ciepło ;)

      Usuń
  6. Zazdraszczam :-)
    Idealna włóczka - wszystko co tworzysz jest idealne... A wełna - marzenie... Genialne kolory, genialna faktura :-) Idealne kolory :-)
    A rękawiczki i beret - idealne.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczerwieniłam się :) Bardzo dziękuję Kasiu :) właśnie nalałam sobie lampkę czerwonego wina i wypijam Twoje zdrówko :)) Pozdrawiam ciepło :))

      Usuń
    2. idealna, a jednak nie nudna :)

      Usuń
  7. Chciałaś utopić misia!!!:) Ale beret to moherowy powinien być!
    Rękawiczki w takim kolorze są świetne! I do tego "owijacz" do kompletu będzie idealny.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam próbkę moherową- wiesz, jaka milusia jest? Rękawiczki zostały wczoraj poprzymierzane przez Pana W. nawet, a z owijaczem ruszyłam z kopyta, potem było śpiewanie z Panem W., potem przewijanie motka Lace DROPSa i kukanie jednym okiem na Ligę Mistrzów :) dzisiaj się biorę za projekt "pjorytetowy" :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta beretowa włóczka - obłędna! Zakochałam się w tym kolorze, trochę z oddali, więc nie robię Ci konkurencji w uczuciach;)
    Mnie czeka zrobienie quasi-beretowej czapki w warkocze, mam czysto bordowe coś, kupione wieki temu z pomysłem na seterek - będzie w sam raz.
    Ile oczek nabierałaś na początku, że tak nieśmiało zapytam? Zawsze się obawiam, że wszytko spadnie Młodej na oczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam w moich skromnych progach ;) nabrałam 88 oczek na druty 2,5mm, ściągacz 1 o. prawe na 1o. lewe. Potem z każdego prawego zrobiłam dwa oczka. Normalnie z tej włóczki bym robiła minimum na 3,5mm, ale beret miał być zwarty i w miarę nie przepuszczać wiatru. Crush test przeszedł pomyślnie, czerep mi nie marznie. Zrob próbkę ściagaczem i gładkim czy innym wzorem, który wybrałaś, zblokuj na mokro i wtedy zmierz ilość oczek. Ja zawsze nabieram o kilka mniej, niż wychodzi mi z próbki- wkońcu ściągacz ma trzymać to na głowie, a nie na nosie- na nosie ja mam okulary ;) A zakochiwać się we włóczkach nie bronię, to takie fajne uczucie przecież :)

      Usuń
  10. Kurcze, wcięło mi komentarz. Więc w skrócie już teraz powiem, że zachwyciły mnie zusammen-wiczki i chusta. Komplet cudniasty. I Picasso w beretce też :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zeżarło Ci komentarz? A to nienażarty blogger no! Dzięki Ewuniu :** rękawiczki cieplutke są, to najważniejsze ;) Misiu dziękuje za pochwały ;))

      Usuń
  11. Ojacie, piękne tugederwiczki, no piękne, takie zieleniste, skręca mnie z zazdrości trochę, zamarznę zanim sama takie zrobię ;-)
    Miś Wymiatator, oczywiście ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Senkju!! Ale my jesteśmy poliglotki, hua hua, po francusku to by były co? avec-wiczki? albo ensemble-wiczki :D i czemu Panienka jeszcze nie śpi? ja tam mam wymówkę- przy kołowrotku siedzę jeszcze :) Misiu Metalowiec jest, ma skórzaną kurtkę, prezent od Pana W. ;)

      Usuń
    2. Nie spałam z powodu mania Myszy, jak wiesz, otóż melduję, że już rozdzielone, więc teraz spokojnie moge nie spać ze stresu, że je rozdzieliłam i może niekoniecznie dobrze zrobiłam ;-) Raczej dobrze, dla nich, nie dla mojej wizji dwóch wtulonych w siebie, śpiących Mysząt - poza sypialnią robiły się terytorialne, nerwowe, nad ranem Wieksze wtłukło Mniejszemu, Mniejsze narobiło wrzasku, Trener Osobisty stwierdził, że dość tego dobrego. Bosz, padam na dziób a musze jechać na zakupy. Wspominałam, że nie lubię zakupów? Gły.
      ;-))

      Usuń
    3. PS. Avekwiczki, awekwiczki! Zwłaszcza część "kwiczki" bardzomisię ;-)

      Usuń
    4. I bardzo dobrze, że je rozdzieliłaś, one się bardzo szybko przyzwyczają nie martw się, nie ma sensu. To zwierzaki przecież. Słuchaj się Trenera, zwłaszcza czy nie pogwizdywał ostatnio :D Ja też nie lubię zakupów zbytnio, chyba że włóczkowe.Ale niestety czasem trzeba, zrobiliśmy sobie z Panem W. listę, czego to my nie kupimy przy okazji wizyty u przyjaciół w "wielkim mieście" i co? I doopa, bo dziś 11 i wszystko pozamykane hihi :D

      Usuń
    5. Też sobie na 11-go zaplanowaliśmy zakupy, jak dwa łosie normalnie.
      Myszy wesolutkie jak szpaczki o wiośnie, jak można biegac przez 4 h, ja pierniczę, puszeczek wielkości orzecha włoskiego bieży dumnie odrzuciwszy uszki i w ogóle się nie męczy, Myszy są magiczne ;-)
      Ależ się zgrałyśmy, piszę ten komentarz i widzę, że Ty własnie skomentowałaś u mnie :-))

      Usuń
  12. No proszę, nie próżnujesz. Razemwiczki są i jaki fajny worek na pyry :) Kolory i jednego i drugiego bardzo, bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Ci dam worek na pyry!! Proszę się tu z mojej mycki nie naśmiewać :P chociaż za dobrze, to ja w niej nie wyglądam :D ale cicho sza, może się przyzwyczaję do tego widoku, wkońcu za często lustra nie spotykam, nie? Jak zdrówko? Czytałam, że lepiej. I co za chustę zaczęłaś tym razem? Ja walczę z Echo Flower shawl, na zmianę z niespodziewanką i moją chustą do kompletu. Ale żółwim tempem, niespodziewanka ma "pjorytet".

      Usuń
  13. Niby lepiej, ale zdrowa to ja dalej nie jestem. Zaczęłam swallowtail - czy jakoś tak. Ładnie się prezentuje w pudrowym róży. No i oswajam się z maszyną - a to duży plus.

    I od razu naśmiewam. Od razu. Pf!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty